Jak pech to pech

W czwartek zatonęła nam jedna z łodzi. Tyma samym zaczął nam się kurczyć sprzęt pływający. Pech nas jednak nie odpuszcza. W sobotę przestała pływać następna łódź. Uszkodzeniu uległ silnik, wstępna diagnoza to zużycie się przekładni i wałków. W dniu dzisiejszym łódka trafiła już do mechanika i będziemy czekać na diagnozę uszkodzeń. Kiedy wróci na wodę nie wiadomo, nasuwa się pytanie czy do 26 – letniego silnika uda się kupić uszkodzone części. Obecnie mamy jedną sprawną łódź patrolową, która do tej pory była łodzią rezerwową i teraz przejmuje na siebie cały ciężar patrolowy do końca sezonu. Czy szczęśliwie dokończymy na niej sezon patrolowy, czas pokaże.